Dzisiaj jest: środa, 28 paĽdziernika 2020 r.

Home
O włos od tragedii - na Kapuściskach to codzienność PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
poniedziałek, 24 lutego 2020 11:54

Na Wyżynach każde przejście przez Wojska Polskiego ma sygnalizatory. U nas kierowcy pędzą jak wariaci, a światła są na jednym – narzekają mieszkańcy Kapuścisk. Dwa dni temu na przejściu dla pieszych na ul. Wojska Polskiego na wysokości ul. Kombatantów doszło do zdarzenia, w którym tylko przytomność i refleks matki spowodowały, że nie zginęła pod kołami auta wraz ze swoim dzieckiem. W tym miejscu trasa ma trzy pasy ruchu. Na skrajnym i środkowym kierowcy zatrzymali się, by przepuścić matkę z dzieckiem. Gdy te przechodziły przez przejście, ze sporą prędkością, tuż przed nimi, śmignęło auto prowadzone przez jakąś kobietę. Na szczęście matka zdążyła zatrzymać dziecko, w przeciwnym razie „nie byłoby co zbierać” - mówi świadek tego zdarzenia, który sam odprowadzał dziecko do szkoły. Drogowa piratka miała sporego pecha. Tak się bowiem złożyło, że jednym z samochodów, które przepuszczały pieszych był policyjny radiowóz.

 

 

Policjanci ruszyli za tą kobietą, chwilę później „rozliczali ją” na przystanku autobusowym, gdzie została zatrzymana – twierdzi nasz Czytelnik. Policjanci ruszyli za tą kobietą, chwilę później „rozliczali ją” na przystanku autobusowym, gdzie została zatrzymana. Zdarzenie potwierdza podkom. Lidia Kowalska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Do groźnej sytuacji doszło przed godziną 10.00. Kierująca skodą została ukarana mandatem w wysokości 200 złotych, otrzymała również 10 punktów karnych. Mieszkańcy Kapuścisk chcą powrotu do dyskusji nad bezpieczeństwem pieszych na całej długości Wojska Polskiego. Czują się przy ogromnej inwestycji, którą prowadzono w tym miejscu, po prostu pominięci. Patrzą zazdrosnym okiem na to, co w związku z inwestycją na Wojska Polskiego zrobiono z bezpieczeństwem pieszych na Wyżynach. Nie wiem czy tamtejsza rada osiedla o to wystąpiła, ale właściwie na każdym przejściu przez Wojska Polskiego, aż od końca Wzgórza Wolności mają sygnalizację świetlną – zauważa Magdalena Wawrzyniak, przewodnicząca rady osiedla Kapuściska.To, co przewodnicząca przyjmuje z uznaniem krytykują jednak kierowcy. To, co dzieje się na Wojska Polskiego to jest jakiś absurd. Kiedyś w szczycie było trudno tędy przejechać, teraz to jest tragedia. Nie tego oczekiwaliśmy, czekając miesiącami na koniec remontu. Przecież sygnalizacja świetlna nie jest w jakikolwiek sposób ze sobą zsynchronizowana. Jak mam „zielone” przy McDonaldsie, to po 100 metrach staję, bo przy Kauflandzie jest już czerwone. Podobnie jest dalej, przy stacji benzynowej i Szpitalnej. Kto wymyślił światła co 100 metrów? - irytuje się nasz Czytelnik.To, co dzieje się na Wojska Polskiego to jest jakiś absurd. Kiedyś w szczycie było trudno tędy przejechać, teraz to jest tragedia. Gdy sfrustrowani korkami kierowcy w końcu wyjadą z Wyżyn w kierunku Kapuścisk mają już do pokonania tylko jedne światła – przy Szarych Szeregów. Potem, aż do bram dawnego „Zachemu”, sygnalizacji już nie ma. Skutek? Nagminne łamanie przepisów przez rozpędzonych właścicieli aut. Poza przejściem na wysokości Szkoły Podstawowej nr 46, drugie takie niebezpieczne przejście znajduje się na wysokości ul. Łukasiewicza. Tam, żeby przejść przez Wojska Polskiego, to trzeba naprawdę uważać, bo mało który kierowca chce się zatrzymać. Wszyscy pędzą, bo mają długą prostą. Tam koniecznie powinny być światła na przycisk – ocenia pan Maciej z Kapuścisk. - Dalej, na wysokości ul. Baczyńskiego, ruch jest już nieco mniejszy, mieszkańcy mniej narzekają na problemy z przejściem na drugą stronę. Kwestię sygnalizacji świetlnej poruszamy w naszych pismach do ZDMiKP od paru lat, raczej z marnym skutkiem. Odpowiedziano nam, że światła na wysokości ul. Kombatantów są niemożliwe do wykonania ze względów technicznych, znalazłyby się też zbyt blisko tych zainstalowanych na Szarych Szeregów. Nie przekonuje nas ten argument, na Wyżynach udało się ustawić sygnalizatory w znacznie mniejszych odległościach od siebie – podkreśla Magdalena Wawrzyniak.Przewodnicząca podkreśla, że na spotkaniu ratusza z przedstawicielami rad osiedli problem przejść dla pieszych był jednym z najważniejszych, które przedstawiano. Sygnalizacja świetlna w formie wyzwalacza przy ulicy Łukasiewicza-Wojska Polskiego, Kaczyńskiego-Wojska Polskiego i po drugiej stronie od ul. Kombatantów uratuje z pewnością niejedno życie. Aktywacja świateł następowałaby po naciśnięciu wyzwalacza świateł przez pieszego – mówiła w swoim wystąpieniu przewodnicząca rady. Takie rozwiązanie ma sporo plusów – nie blokuje ruchu, gdy pieszych nie ma na przejściu, sama sygnalizacja jest również tańsza w budowie. Na razie jednak argumenty mieszkańców Kapuścisk nie znalazły zrozumienia u decydentów. Bezpieczeństwo na przejściach poprawiają „Agatki”. W okolicach SP nr 46 pracują aż trzy osoby, które dbają o przechodniów. Tyle, że na przejściach są tylko w określonych godzinach. Poprzednia dyrekcja szkoły bardzo zabiegała, by nasza młodzież mogła bezpiecznie przychodzić do szkoły i z niej wracać, „Agatki” bardzo w tym pomagają – ocenia Elżbieta Śmigielska, dyrektor SP nr 46. Nie mamy właściwie uwag od rodziców, które dotyczyłyby bezpieczeństwa w drodze do szkoły. Jedyna uwaga, która się pojawiła ostatnio dotyczyła okolic przejścia dla pieszych w okolicach „Biedronki” na Szpitalnej.

źródło:// www.expressbydgoski.pl

Poprawiony: poniedziałek, 24 lutego 2020 12:03